Chilli

Umaszczenie: srebrne z białym
Urodzony: 1.05.2019
Odrobaczenie: tak
Szczepienia: tak
Sterylizacja: tak
Test Fiv: ujemny
Test Felv: ujemny
Czip: tak
Kuweta: tak
Dom z dziećmi: tak
Relacja z kotami: nie sprawdzono
Relacja z psami: nie sprawdzono

Nie gotowa do adopcji.

pierwsza informacja z dn. 03.05.2020

Od karmicielki dostawaliśmy sygnały, że nowy kot pojawia się w piwnicy od dłuższego czasu, ale zawsze przed wyłapaniem czekamy chwilę, bo co jakiś czas pojawiają się w okolicy „szczęśliwe” wychodzące koty. Kot najpierw pojawiał się sporadycznie w piwnicy karmicielki, aż z czasem w niej zamieszkał. Karmicielkę dziwiło, że posłanka są strasznie po nim brudne. Aż w końcu pewnego dnia kot podszedł do niej bliżej. Karmicielka zadzwoniła do nas w panice, że zwierzak ma wielką ranę w okolicy szyi.

Idziemy do piwnicy. Kot jest, czeka, więc szykujemy klatkę i do niego gadamy. A kot pomrukuje…  Dziwi nas to, więc wchodzimy wyżej, a kot nadstawia główkę do podrapania. Bierzemy na ręce, przytulamy… i tak kończy się akcja łapanki.
Kiedy obserwowaliśmy jeszcze kota, zauważamy, że coś jest nie tak. Rana jest gigantyczna, ale coś z niej wystaje… Okazuje się, że to wrośnięta w ciało obroża.

Biegniemy do lecznicy. Oglądamy i znieczulamy, bo inaczej się nie da. Gorączka 40 stopni. Rana obejmuje szyję i wchodzi pod pachę. Kot próbował się uwolnić z obroży, włożył w nią łapkę i się zaklinował. Sznurek przeciął skórę pod pachą i wrzynał się głębiej i głębiej. Organizm radził sobie jak mógł. Ciało obce przez kilka miesięcy obrosło i stało się częścią kota. Po prostu sznurek przechodził przez kota długim kanałem pod pachą. Kanałem, z którego lała się ropa. Pozostałą część ciała ciął każdego dnia. Po zdjęciu obroży lekarze płukali kanał, wlewali płyn z jednej strony, który wypływał z drugiej. Rany są oczyszczone, kotka dostaje silne antybiotyki i leki przeciwbólowe.

Nie wiem, kim trzeba być, by zafundować kotu coś takiego? Głupota, zabawa? Tyle się mówi, by nie zakładać kotom obroży, bo się zaczepią, powieszą, rozszarpią! A jeśli już MUSISZ, kup taką, która rozepnie się przy obciążeniu! Nie zakładaj zwierzakowi na szyję sznurka, którego z największą siłą nie jesteśmy w stanie sami rozerwać!

Ten kot jest ofiarą ludzkiej bezmyślności. Został narażony na utratę życia i zdrowia. Te rany nie zrobiły się w kilka dni. To trwało kilka miesięcy! Kot w bólu, z tnącym i wrastającym w ciało sznurkiem żył kilka miesięcy! Wszyscy są w szoku, że organizm tak długo dał radę, ale wola życia tego cuda jest ogromna. Tuli się, gada, cały czas jest w ruchu…

 Więcej zdjęć Chilli